Piotr Dacjusz Górski

mistrz rzemiosła w zawodach naturopata i bioenergoterapeuta
Mistrz i nauczyciel Metody reiki

Kategorie:

Sztuka przywoływania szczęścia


Tekst opublikowany w miesięczniku WRÓŻKA 2/2022 LUTY

Od czego zależą szczęście i pomyślność?

Od przychylności Boga, Wszechświata, Losu… Każdy może to nazwać po swojemu.

A przeznaczenie?

Jest ważne. Ale nasz los zapisany jest tylko w ogólnym zarysie. To rodzaj potencjału, który otrzymaliśmy na czas ziemskiego życia. I to między innymi od nas zależy, jak go wykorzystamy.

A więc sami jesteśmy kowalami własnego losu?

Poniekąd. Szacuję, że wprawdzie 40 procent tego, co nam się przydarzy i kim zostaniemy w życiu, zależy od przeznaczenia, ale reszta jest w naszej mocy. Mniej więcej 10 procent życiowego sukcesu zależy od tak zwanego „fartu”, czy jak kto woli – szczęśliwych zbiegów okoliczności, 10 procent od zdobytej
wiedzy, tyle samo od boskiego miłosierdzia i aż 30 procent od sztuki feng shui, rozumianej jako umiejętność regulowania przepływu dobrej energii.

Wiedza – rozumiem, można ją zdobywać. Ale jak przyciągnąć do siebie błogosławieństwo i fart?

Podświadomość to potężna siła. Od niej zależy to, co my postrzegamy jako szczęśliwe zbiegi okoliczności. Można ją programować poprzez pozytywne myśli,
nastawienie do świata, dobroć i empatię. W programowaniu podświadomości, czyli sfery ducha, duże znaczenie mają wizualizacja i afirmacja, ale też fizyczne narzędzia. Podświadomość fascynuje się fizycznością! I właśnie dlatego, kiedy na początku nowego roku myślimy o odmianie swojego życia na lepsze, warto wspomóc się materialnymi narzędziami. Najprostsze z nich to… rysunek. Duża kartka formatu A3, na niej narysujemy lub wykleimy wszystko, co chcemy osiągnąć. Samochód, pieniądze, zdrowie, nowa praca, rodzina – co tylko chcesz. Byle włożyć w to jak najwięcej pozytywnej energii. A więc kolor, kompozycja, dynamika. Taka kartka naprawdę przyciąga szczęście i spełnienie marzeń!

To wystarczy, żeby dopisywał mi fart?

Powodzenie, które nazywasz fartem, przyciągniesz poprzez wizualizację. Jeśli czegoś pragniesz, myśl o tym, wyobrażaj sobie, jak do tego dochodzisz, a potem
jak to osiągasz. Wszystko jedno, czy ma to być kariera, zdrowie czy miłość. Myśl o tym pozytywnie, twórczo. Nie pozbywaj się energii, wzdychając: „Nic mi się w życiu nie udaje”, bo w ten sposób rzeczywiście przyciągasz do siebie złą energię i nieświadomie wzmacniasz negatywny przekaz. Skup się na sukcesie, który cię czeka, a nie obwinianiu innych za swoje dotychczasowe porażki. Nie myśl: „Faceci to dranie, rodzice nie nauczyli mnie pewności siebie, a wszyscy wokół tylko czekają na moje potknięcie”. Pielęgnuj w sobie zachwyt nad światem, wdzięczność za bieżącą chwilę, miłość i przyjaźń. W ten sposób ściągniesz
na siebie pozytywną energię, a wraz z nią powodzenie w życiu.

Łatwo powiedzieć…

Na początku może nie wydawać się to łatwe. Dlatego reiki, której jestem nauczycielem, podpowiada 5 zasad, o których warto pamiętać na co dzień: „Właśnie teraz pozbywam się gniewu. Oddalam swe zmartwienia. Doceniam tę chwilę. W pełni angażuję się w moje życie. Pielęgnuję współczucie”.

No dobrze, przerobiliśmy sposób na przyciągnięcie farta. A co z błogosławieństwem?

Trzeba się o nie modlić.

Tylko tyle?

Aż tyle. Trzeba jeszcze uwierzyć, że modlitwa to skuteczny sposób, by je otrzymać.

Wspomniałeś, że aż niemal 1/3 naszego życiowego sukcesu zależy od feng shui…

Ale rozumianego tradycyjnie. Nie chodzi o to, by stawiać w domu figurkę żaby na szczęście, Żyda na pomyślność czy indyjskiego Ganeśa (człowiek-słoń) na przyciągnięcie bogactwa. To bardzo prymitywne rozumienie feng shui, które ma niewielkie szanse, by zadziałać.

Czym więc jest prawdziwe feng shui?

Zacznijmy od dosłownego tłumaczenia – feng shui znaczy: wiatr i woda. Wiatr przynosi dobrą energię. Woda ją kumuluje. Ta nazwa oznacza więc, że powinniśmy żyć w otoczeniu, w którym krąży i zatrzymuje się pozytywna moc. Dotyczy to wyposażenia domu – naszego miejsca do życia – jak również całej reszty: pracy, ludzi wokół. Nie chodzi o to, by gromadzić przy sobie dużo przedmiotów. One utrudniają krążenie energii, rozpraszają ją! W drodze do szczęścia
i spełnienia marzeń liczą się prostota, estetyka, wolna przestrzeń. Ani zagracony dom, ani „zagracone” życie czy głowa przepełniona zbędnymi emocjami i myślami nie sprzyjają przepływowi życiodajnych sił.

Jesteś mistrzem reiki. Co to takiego?

To japońska filozofia wynikająca bezpośrednio z buddyzmu. Lecz nie tylko. Reiki czerpie też z tradycyjnej medycyny chińskiej, feng shui, a nawet prastarej,
indyjskiej ajurwedy. Czemu to wszystko służy? Najkrócej mówiąc, jest to sztuka przywoływania szczęścia.

Jak zostałeś nauczycielem reiki?

To była zawiła droga.

Możesz doprecyzować?

Cóż, odbywałem formację zakonną, nowicjat. Pewnego dnia, modląc się w kościele, znalazłem bardzo dziwny przedmiot. Nie wiedziałem, co to jest! Wziąłem go więc ze sobą do klasztoru i pokazałem siostrom zakonnym, a one rozpoznały, że to tybetański różaniec. Skąd się wziął w katolickim kościele? Kto go tam zostawił? Nikt tego nie umiał wytłumaczyć. Zostawiłem więc różaniec zakonnicom, a sam pewnie bym o wszystkim zapomniał, gdybym wkrótce, idąc w Katowicach ulicą Stawową, nie dostał do ręki ulotki zapraszającej na kurs reiki. Nie wiedziałem, co to takiego, ale moja ciekawość została już rozbudzona
przez tybetański różaniec. Poszedłem. I okazało się, że to moje miejsce…

ROZMAWIAŁ K. KWIATKOWSKI


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close